Dzisiaj jest: Poniedzia_ek 24 lipca 2017 roku.
Imieniny:
 Nieoficjalna strona miejscowości Podlesice II - Witamy serdecznie!
  Wydarzenia

Zaćmienie Słońca z perspektywy Podlesic II

Artykuł z dnia 4 stycznia 2011 r.
Jeżeli ktoś w tej chwili znajduje się w Podlesicach lub w okolicy, niech koniecznie, najlepiej zaopatrzony w okopcone szkiełko, wyjdzie z domu i spojrzy na Słońce. Nie ma chmur, więc dzisiejsze zaćmienie jest u nas doskonale widoczne. W Polsce zaćmienie sięgnie nawet 82% tarczy Słońca. Maksymalna faza nastąpi już za pół godziny, o 9.32 (w naszym regionie). Koniec zjawiska będzie można obserwować ok. 11.05.
9.35: Tarcza Słońca przypominała przed chwilą księżycowy rogalik, jednak bez błony fotograficznej, która była moim "okopconym szkiełkiem", nie mogłabym tego zobaczyć. Teraz Słońca znów przybywa. Niestety, bez dobrego sprzętu fotograficznego zjawiska nie da się sfotografować. Moje wysiłki zaowocowały jedynie obrazami śnieżnej pustyni w dziwnej poświacie. Jeżeli ktoś zrobił ciekawe zdjęcia, może zechce zamieścić je w galerii? Proszę o kontakt.
Fotografie zaćmienia zamieścił m.in. serwis Onet.pl w swojej galerii.
Jak podaje Wikipedia:
"Częściowe zaćmienie Słońca z 4 stycznia 2011 jest widoczne w całej Europie (z wyjątkiem Islandii, Wysp Owczych i północnych krańców Półwyspu Skandynawskiego), a także w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie. Zjawisko będzie także obserwowalne w Azji Środkowej i zachodnich Chinach. Swoje maksimum osiągnie nad Zatoką Botnicką, gdzie Księżyc przesłoni ponad 85% tarczy słonecznej.
W Polsce widoczne będzie głębokie zaćmienie częściowe (na większości terytorium kraju przesłonięciu ulegnie około 82% tarczy Słońca). Najlepsze warunki obserwacji występują w południowo-wschodnich rejonach kraju (np. Przemyśl, Rzeszów), gdzie zaćmienie rozpoczęło się na wysokości ok. 5° nad horyzontem, a faza maksymalna obserwowana będzie na wysokości 13°. Najgorsze warunki obserwacyjne występują w północno-zachodniej części kraju (np. Szczecin), gdzie moment maksymalny zaćmienia nastąpi na wysokości ok. 7° nad horyzontem. W Warszawie początek zaćmienia nastąpił o godzinie 8:14 na wysokości 3°, o godzinie 9:36 nastąpi maksimum na wysokości 10° (zakrycie 81,7%), o godzinie 11:04 zakończy się zaćmienie na wysokości 15°".
Zainteresowani tematem znajdą ciekawe omówienie tego, jak ludzie w historii traktowali zaćmienia Słońca, w artykule O zaćmieniach Słońca Jerzego Kreinera.
KSG

A oto dzisiejsze zaćmienie Słońca uchwycone na filmie:

Podsumowanie roku 2010

Artykuł z 1 stycznia 2011
Wiatr, który wczoraj na kilka godzin odciął nas od świata, przybrał na sile. Przed moim domem zaspy dochodzą do 1/3 szerokości drogi, jaką wczoraj zyskaliśmy dzięki sumiennej pracy pana odśnieżającego Podlesice. Pokuszę się o obstawienie "w ciemno", że dojechać ani wyjechać znów nie można, choć jak widzę przez okno, są tacy, co próbują - i nie zawracają, więc może jednak...
(Godz. 8.15 - pług za oknem - można wracać z Sylwestra:)
(Godz. 10.10 - samochody zawracają; czyżby już nas zasypało?).
(Godz. 16.00 - odsypane, przejezdne).
Nowy Rok powitał nas zawieją. Czy to znaczy, że będzie się w nim wiele działo, czy tylko tak straszy? Rok 2010, który za sobą zostawiliśmy, mimo niesprzyjającej pogody (tę odczuli u nas szczególnie dotkliwie rolnicy) i zawirowań w Polsce i na świecie, w naszej małej wiosce nie przyniósł wielu zmian. Po pierwsze, nie mieliśmy ani jednego pogrzebu, ale nie było też żadnego chrztu. Śluby - dwa. Po drugie, styczniowa awaria prądu, prawie 3-tygodniowa, z przerwą (prąd był 13 stycznia), ciągnie się właściwie za nami jak rzep. Chyba wszyscy są zmęczeni "konserwacją sieci", jaką Tauron funduje nam, odkąd pojawiły się mrozy.
Wieje, jak wiało. Może więc nie Podlesice, ale Wichrowe Wzgórza na przykład?
Czy ktoś pamięta, kiedy dokładnie zburzono budynek stacji kolejowej? Nawiasem mówiąc, był to budynek zabytkowy, ponad 100-letni. Zmiany na naszej kolei to np. nowe lampy na peronach.
W naszym kościele parafialnym zmienił się organista. Swoją pracę na tym stanowisku po 31 latach zakończył p. Stanisław Maj, a jego miejsce zajął p. Krzysztof Kałwa z Wierzchowiska, wcześniej organista m.in. w Pilicy i Imbramowicach. Jako że stało się to w czasie Świąt Bożego Narodzenia, można mówić na razie o "pierwszym wrażeniu" na temat jego pracy, które jest bardzo pozytywne.
Czy o czymś zapomniałam?
Jeśli tak, proszę o komentarze pod tekstem. I hop, w Nowy Rok!

KSG

Wystawa zdjęć „Misje w Kenii – Tumsifu Yesu Kristu”. Kościół w Szreniawie od 5.12.2010 r.

Przez dwa miesiące olkuszanie Justyna i Łukasz Piątek pracowali jako wolontariusze w Kenii i Tanzanii - wspomagali w codziennych trudach i otaczali opieką potrzebujących mieszkańców Czarnego Lądu. Z tej niezwykłej wyprawy przywieźli zdjęcia, z których część od najbliższej niedzieli oglądać będzie można w kościele w Szreniawie. Wernisaż wystawy, jak również spotkanie z przybyłymi do Polski siostrami Darianą i Benedictą z misji Kithatu, odbyły się w pawilonie wystawowym MOK w Olkuszu. Wystawa w kościele w Szreniawie związana jest z promocją idei „Adopcji serca”. Adopcja serca to pomoc konkretnemu dziecku, które jest sierotą lub którego rodzina znajduje się w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Często takie rodziny są wielodzietne i naznaczone wirusem HIV. Adopcja pozwala na zapewnienie dziecku wyżywienia, ubrania, lekarstw i wykształcenia, co daje mu możliwość wyjścia z kręgu biedy, uzyskania wykształcenia i zdobycia w przyszłości pracy. Adopcją serca można objąć dzieci z Afryki, Azji i innych biednych regionów świata. Placówki, które się nią zajmują, znaleźć można, wpisując w wyszukiwarce hasło „adopcja serca”. Informacje na ten temat uzyskać można także u księdza proboszcza.

Siostra Dariana
Siostra Dariana – spotkanie w pawilonie wystawowym MOK w Olkuszu 31 sierpnia. Fot. KSG

Misje w Kenii – Tumsifu Yesu Kristu

Trudno sobie wyobrazić, że w czasach wysokiej konsumpcji wciąż żyje na świecie wielu ludzi, którzy umierają – wydawać by się mogło z prozaicznych dla nas powodów: brak jedzenia, brak wody, brak dostępu do środków medycznych. A jednak. Tylko w północnej części Kenii z powodu suszy cierpi 6,5 mln Kenijczyków. Ponadto rozwija się epidemia AIDS. Statystyki podają, iż zarażone jest 13% społeczeństwa kenijskiego. Dziennie z tego powodu, w samej tylko Kenii, umiera około tysiąca ludzi. To nie wszystko. Malaria – jako druga w kolejności powszechna choroba – zbiera także śmiertelne żniwa. Najbardziej niebezpieczna dla dzieci i kobiet w ciąży. W Afryce subsaharyjskiej co 30 sekund umiera jedno afrykańskie dziecko z powodu malarii.

We wrześniu tego roku wraz z mężem wyjechaliśmy na krótkoterminowy wyjazd misyjny do Kenii. Zanim jednak doświadczyliśmy prawdziwej Afryki, przez blisko rok przygotowywaliśmy do pracy w krajach trzeciego świata. Niełatwo było podjąć decyzję, wiedząc, iż czyha tam wiele niebezpieczeństw i chorób, a jednak pragnienia naszych serc były silniejsze. Udało się. W końcowym etapie naszych przygotowań wykupiliśmy kurację przeciwmalaryczną, zaszczepiliśmy się na kilka chorób zakaźnych, spakowaliśmy plecaki i z ufnością ruszyliśmy w nieznane.

Przybycie na kontynent afrykański od razu uświadomiło nam jak ogromna bieda i ubóstwo dotykają tę cześć świata. Kenia to państwo we wschodniej Afryce, zamieszkuje ją ok. 35 mln mieszkańców, są to ludzi pochodzący z kilkudziesięciu plemion, mówiący różnymi językami i wyznający różne religie. Katolików w Kenii mieszka około 15%, inne religie to protestantyzm, animizm, islam. Poza plemiennym językiem Kenijczycy uczą się suahili i angielskiego, zatem porozumiewaliśmy się w języku angielskim. Kenia to była kolonia brytyjska. Nauczyliśmy się także kilku zwrotów w języku suahili, co pozwoliło nam na lepszą komunikacje i zaufanie wśród rdzennych mieszkańców. Tumsifu Yesu Kristu – Niech będzie pochwalony Jesus Chrystus – w ten sposób pozdrawia się wielu kenijskich katolików. Przy tej okazji warto wspomnieć, iż msza święta trwa 2–3 godziny. Wypełniona jest niesamowitą radością Afrykańczyków, rytmami afrykańskimi, śpiewem i tańcem. Eh, pięknie chwalą Pana Naszego.

Zabawki 1
Zabawki wykonane przez dzieci z misji Kithatu. Fot. KSG

Kithatu – to wioska, gdzie dotarliśmy na naszą misję. Placówkę prowadzi Zgromadzenie Sióstr Misjonarek Świętej Rodziny. Mieszka tam Siostra Dariana – Polka – oraz cztery Siostry Kenijki. Siostry prowadzą przeszkolę, szkołę podstawową, gdzie razem uczęszcza 150 dzieci, szkołę szycia stworzoną specjalnie dla młodzieży ze słabszymi wynikami w nauce, oraz ośrodek zdrowia. Bardzo szybko przypadliśmy sobie z dzieciakami do gustu. Od razu je pokochaliśmy – zresztą ze wzajemnością. Każdego dnia przeprowadzaliśmy z nimi zajęcia. Były to wszelkie gry i zabawy, śpiewanie, skakanie itp. Dzieciaki uwielbiały ten czas. Ponadto pracowaliśmy w przychodni zdrowia, opiekując się chorymi i asystując Siostrze przy obsługiwaniu chorych. Dodatkowo dokonywaliśmy drobnych renowacji na terenie placówki, a także pracowaliśmy w polu. Po prostu byliśmy tam i robiliśmy to, co było w danej chwili potrzebą pierwszorzędną. Służyliśmy swoją pomocą przede wszystkim dzieciom, ale i chorym, ubogim, a także Siostrom w prowadzeniu konwentu. Był to dla nas niesamowicie owocny czas, tak blisko tego, co nazywa się czynieniem widzialnego dobra, z dala od marketów, telewizji, życia w biegu i nieoglądania się na innych, z dala od egocentryzmu. Tu człowiek jest najważniejszy.

Szkoła dla dzieci afrykańskich często jest najpiękniejszym miejscem, w jakim mogą przebywać. Szkoła, którą prowadzi Siostra Dariana, jest często jedynym miejscem, gdzie dzieci mogą poczuć się radosne i nieraz jedynym miejscem, gdzie mogą liczyć na posiłek. „Chcę, by dzieci w naszej szkole mogły czuć się szczęśliwe, kochane, by w ich życiu było choć troszkę kolorowo, by dostały od nas choć trochę prawdziwego dzieciństwa” – mówi Siostra Dariana. Najważniejsza jest edukacja poprzez dawanie przykładu. Szkoła w Afryce jest płatna, zatem często na nią nie stać rodziców bądź opiekunów dzieci, dlatego siostra szuka pomocy z zewnątrz poprzez na przykład takie programy jak adopcja na odległość. Dzieci do szkoły nieraz muszą pokonywać 5 km pieszo, w porze deszczowej idą z płaczem, gdyż ich stopy grzęzną w błocie, ale idą, bo szkoła jest miejscem, które cieszy i uczy, a to jest szansa na lepsze jutro. Zajęcia kończą po południu, a po powrocie do domu jest już ciemno. Dzień tam trwa 12 godzin, zatem zadania domowe często odrabiają już przy lampach naftowych. Z powodu ubóstwa i suszy dzieci jadają zwykle tylko w szkole, czyli dwa razy dziennie. Zdarza się, że jeśli w piątek zjedzą ostatni posiłek o godzinie 13-tej, następny dopiero w poniedziałek o 10-tej godzinie. Mimo wszystko nie krzywdują sobie życia. Cieszą się ze wszystkiego i potrafią się świetnie bawić bardzo prostymi rzeczami np. patyczkiem, starą oponą. Zwykle nikt nie wybrzydza, nikt nie przebiera. Od dzieci afrykańskich bije prawdziwa radość i ufność. Zawsze uśmiechnięte i pełne nadziei. Dzieciaki są po prostu niesamowite. Pomimo iż domy, w których mieszkają, przypominają mizerne szopy zbudowane z patyków wypełnione mieszkanką błota i krowiego łajna, nie narzekają i tym bardziej cieszą się z każdej chwili w szkole.

Zabawki 2
Zabawki dzieci z misji Kithatu. Fot. KSG

Podczas naszego pobytu na afrykańskiej ziemi spotkaliśmy kilku polskich misjonarzy – jesteśmy pod ogromnym wrażeniem ich pracy i poświecenia, Chylimy czoła przed nimi, przed ich zaangażowaniem i gorliwością pracy. Pozostaną dla nas przykładem. Pomimo bólu i chorób, zawsze pełni nadziei i optymizmu. Dziękujemy Misjonarzom za ich trud i walkę nie raz z okrutną rzeczywistością afrykańską. Taka też jest Siostra Dariana…

Justyna i Łukasz Piątek, Olkusz

Opr. KSG
» Pogoda dla Podlesic II
Partnerzy
eWolbrom.pl - Wolbromski portal ogłoszeniowo-reklamowy | Świetokrzystkie forum slubne | Katalog stron | Blog ślubny | Forum Wolbrom
Copyright ˆ 2010-2011 Podlesice II - Realizacja Shimer@o2.pl
Właściciele strony nie biorą odpowiedzialności za treści zamieszczone przez osoby trzecie ani za teksty cytowane lub pochodzące z innych serwisów (np. YouTube).